poniedziałek, 3 lutego 2014

Czy wiesz dlaczego maści rozgrzewające noszą nazwę maści końskich.??

Dzisiaj wpis z serii lekki, miły i przyjemny. I będzie dotyczył maści końskich :)

Zastanawiałyście się kiedykolwiek skąd ta nazwa?? Dlaczego maści kojące ból powstały z powodu nadwyrężenia mięśni, siniaków, obrzęków, problemów z naczynkami krwionośnymi, łagodzące objawy reumatyzmu, bólu stawów i wielu innych dolegliwości noszą nazwę maści końskich??
Maść końska Bingo Spa
 
Czy to dlatego, ze pomagają koniom?? I przypadkiem okazało się że na ludzkie dolegliwości też świetnie pomagają?? Może najpierw były produktem - kosmetykiem typowo weterynaryjnym i dopiero z czasem trafiły do drogerii kosmetycznych??


Jeśli właśnie takiego jesteście zdania - to się mylicie :D 
Powód jest inny i typowo prozaiczny. Na taką, a nie inną nazwę ma wpływ przede wszystkim nasz rodzimy kasztanowiec - często i potocznie nazywany przez wszystkich kasztanem. To te drzewo - z owoców których jako małe dziecko robiłeś ludziki - miało decydujący wpływ na nazwę maści końskich.

A o co chodzi. Otóż kasztanowiec zwyczajny jest nagminnie stosowany do produkcji maści końskich dzięki swoim właściwościom. Już od lat jest znany z dobroczynnego działania na nasze naczynia krwionośne. Bez większych problemów uszczelnia je, wzmacnia, zapobiega ich pękaniu i udrażnia je. Dlatego jest bardzo częstym składnikiem kosmetyków i maści przeznaczonych do pielęgnacji skóry naczynkowej i zagrożonej powstaniem żylaków. Dodatkowo bardzo dobrze radzi sobie z kontuzjami, siniakami obrzękami. I własnie z tych powodów jest składnikiem praktycznie każdej maści końskiej czy żelu na stłuczenia.

Nadal jednak nie widzicie związku - co ma jedno wspólnego z drugim?? Otóż Kasztanowiec zwyczajny - po łacińsku to Aesculus Hippocastanum, jednak po angielsku to już Horse chestnut - czyli w wolnym tłumaczeniu końskie orzeszki. 
 
A że pierwsze maści końskie przywędrowały do nas z zagranicy - często miały na opakowaniach właśnie angielskie tłumaczenie kasztanowca. Również składy INCI kosmetyków mogą być podawane zarówno w języku łacińskim jak i angielskim. A że słowo koń jest przez większość nas rozpoznawalne już od wielu lat - powstało właśnie takie specyficzne tłumaczenie u nas maści z kasztanowcem - na maść końską

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Czy wiesz, których składników kosmetyków lepiej unikać w ciży i podczas karmienia piersią??

No właśnie. Dzisiejszy temat - to tak naprawdę rzut na taśmę po recenzji kremu do biustu. Uzmysłowiłam sobie - że wiele z nas nie ma absolutnie żadnych (nawet podstawowych informacji) na temat tego czego powinnyśmy unikać w kosmetykach będąc w ciąży i karmiąc dziecko piersią. Szczerze mówiąc - kiedy sama zaliczałam się do tej grupy kobiet - nie interesowałam się tym tematem i nawet przez głowę mi nie przeszło że mogą być zakazane substancje w kremach, których dla bezpieczeństwa mojej słodkiej kruszynki powinnam unikać.
A teraz już nie przeciągając lista substancji zakazanych w ciąży i okresie laktacji
  1. Witamina A i jej pochodne - czyli retinol, retinaldehyd, retinoidy. Jej nadmiar w ciąży - zarówno w pożywieniu jak i w kosmetykach może doprowadzić do wad rozwojowych dziecka, może także przyczynić się do poronienia
  2. kwasy owocowe AHA w dużym stężeniu - dokładnie - już w stężeniu powyżej 5% powinny zniknąć z naszej toaletki i ciężarnego życia. A to głównie przez szalejącą burzę hormonów w naszym organizmie. To ona może przyczynić się do tego, że zabiegiem który wcześniej wykonywałyśmy bez przeszkód - teraz możemy zrobić sobie krzywdę. Dlatego w ciąży lepiej unikać mocno inwazyjnych kosmetyków
  3. kwas salicylowy i jego pochodne.Znajdziecie go
    głównie w preparatach walczących z trądzikiem, a podobnie jak witamina A może przyczynić się do nieprawidłowego wzrostu i rozwoju dziecka
  4. triklosan - jest to konserwant nagminnie występujący w żelach pod prysznic i mydłach antybakteryjnych
  5. fluor w dużych ilościach. Ten - jak nietrudno się domyśleć znajduje się w płynach do higieny jamy ustnej i co ważniejsze - jest bardzo toksyczny dla płodu
  6. ftalany - temat na osobny wpis - w każdym razie szkodzą w ciąży. Negatywnie oddziałują na nasze zdolności rozrodcze oraz rozwój dzieci jeszcze w łonie (na przykład są uzasadnione podejrzenia o powodowanie tzw. feminizacji u chłopców). Ftalany znajdziecie przede wszystkim w produktach do włosów - szamponach, lakierów do włosów (a także paznokci), pianek do włosów, jak również w dezodorantach czy innych kompozycjach zapachowych
  7. BHT i BHA - to antyoksydanty i substancje konserwujące wytwarzane z ropy naftowej. I już choćby z tego powodu należałoby ich unikać. Dodatkowo na swojej czarnej liście mają także alergie, stany zapalne skóry, przemęczenie i astmę
  8. parabeny - konserwanty - jak słowo daję w końcu i o nich napiszę. A teraz odsyłam do wyszukiwarki. Dodam, że na ich temat zdania są podzielone - ja jednak jestem zdania że w ciąży i podczas karmienia piersią lepiej ich unikać
  9. fenoksyetanol - kolejny konserwant o którym już napisałam. Również zalecam jego unikanie we wczesnych etapach rodzicielstwa - ze względu o uzasadnione podejrzenia oddziaływania neurotoksycznego
  10. piżmo syntetyczne - tani zamiennik piżma naturalnego wykorzystywany przede wszystkim jako substancja zapewniająca odpowiedni zapach kosmetyku. W dużych stężeniach potrafi zaburzyć gospodarkę hormonalną. Negatywnie wpływa na pracę mózgu, nerek, potrafi także zakłócić prawidłowy rozwój dziecka podczas ciąży
  11. olejki eteryczne. Te już podzielę na kilka grup
  • odpowiedzialne za alergie - takie jak różany, lawendowy, z rozmarynu czy pietruszki
  • te, przez które mamy więcej przebarwień na skórze - a dokładnie plam pigmentacyjnych -olejek z bergamotki
  • te, które mogą przyczynić się do poronienia - olejek z rozmarynu, olejek z pietruszki
  • te które w normalnym naszym stanie walczą z cellulitem - kofeina i wyciąg z kasztanowca. W dużych ilościach poprzez zwiększenie ukrwienia mogą doprowadzić do żylaków
Wpis pochodzi z bloga eko-kosmetyk.blogspot.com

środa, 22 stycznia 2014

Czekoladowo mi ;)


Jeśli lubicie czekoladę tak samo jak ja (uwielbiam białą, nie znoszę gorzkiej) nie tylko do jedzenia, ale także w kosmetykach to zapraszam do dołączenia się do zabawy. A przy okazji do zwiększenia swojej wiedzy na temat tego smakołyku :)
A konkretnie??


Sklep - drogeria Naturica.pl dołączył do promocji tygodnia czekoladowego na portalu urodaizdrowie.pl
Oczywiście zachęcamy Was do zapoznania się z szeroką czekoladową tematyką. A także zapraszamy do przetestowania kosmetyków czekoladowych - i sprawdzenia na własnej skórze jak bardzo relaksuje pielęgnacja ciała i włosów z tą serią produktów.

Aby  jeszcze bardziej zachęcić Was do zainteresowania się tym tematem - ogłaszamy

TYDZIEŃ DARMOWEJ DOSTAWY DLA FANEK CZEKOLADY.
Kosmetyki czekoladowe do kąpieli
Kosmetyki czekoladowe do kąpieli

Promocją objęte są zamówienia od kwoty powyżej 30 zł do zrealizowania na terenie Polski. Bez względu jaką formę wysyłki wybierzecie - my pokryjemy koszty. Dodam także, że darmową wysyłką objęte są wszystkie produkty w sklepie Naturica.pl
I najważniejsze: kupon rabatowy :)
To po prostu 2 słowa będące myślą przewodnią akcji, czyli
Tydzień czekoladowy
Właśnie te 2 słowa czyli - Tydzień czekoladowy - należy wpisać podczas realizacji zamówienia w miejscu kodu rabatowego
Ze słodkimi pozdrowieniami
Ula Ochocka Naturica.pl

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Lekkikoszyk.pl - czyli jak zaoszczędzić na zakupach


 


Dzisiaj chciałabym napisać Wam o bardzo fajnej inicjatywie jaka pojawiła się w Internecie i myślę że powinna zebrać całkiem konkretną rzeszę fanów.
Jest ona korzystna i dla samych klientów i dla właścicieli sklepów - a takie rozwiązania nie zdarzają się zbyt często :) Dlatego z własnej nieprzymuszonej woli postanowiłam Wam o niej napisać.


Oczywiście idea cash-back nie jest ani nowa ani niepowtarzalna - tu jednak podoba mi się rozmiar przedsięwzięcia. Ja na przykład ostatnio z takiego systemu korzystałam w jednym supermarkecie. Kupowałam prezenty - i 30% kwoty jaką wydałam na zakupy wróciło do mnie w postaci bonów na kolejne zakupy. Wszystko fajnie, tylko ten bon mogłam wykorzystać w tym jednym jedynym supermarkecie i takie akcje są organizowane sporadycznie. Nie są ciągłymi akcjami tylko promocjami - i jako takie szybko się kończą.
A teraz pomyślcie że jest platforma zrzeszająca setki sklepów internetowych (na dzień pisania tego artykułu około 700) z najróżniejszymi produktami. Od zabawek dla dzieci poprzez odzież, kosmetyki, sprzęt AGD czy komputerowy, produkty dla domu, części samochodowe itp. itd.
Wchodzicie na nią - wybieracie produkty z interesującego Was sklepu, kupujecie je - i otrzymujecie powiedzmy 20 zł na następne zakupy w ramach cash-back. Za jakiś czas znowu kupujecie jakieś produkty na platformie Lekki koszyk, ale tym razem interesuje Was zupełnie inny asortyment - który owszem znalazłyście ale w zupełnie innym sklepie. I co z tego :) W tym 2 sklepie możecie zrealizować te 20 zł - mimo że nigdy wcześniej nie robiłyście tam zakupów.
Gdybyście kupowały w sklepach stacjonarnych wyglądało by to tak. Idziesz na zakupy i w pobliskim butiku kupujesz sukienkę, potem w mięsnym produkty na obiad, następnie warzywniak i jeszcze jakieś zabawki dla dzieci. łącznie wydałaś 300 zł. I z tego tytułu - czyli zrobienia zakupów w innych sklepach - w ostatnim sklepie,  do którego wchodzisz czyli drogerii - domagasz się 30 zł obniżki cen na interesujące Cię kosmetyki. Bo Ty już przecież wydałaś sporo pieniędzy w tym mieście. W sklepach stacjonarnych sytuacja z granicy sennych marzeń, w Internecie - dzięki portalowi Lekki koszyk.pl rzeczywistość.
 


Dlatego zachęcam do wypróbowania jej. Tym bardziej, że w tych trudnych czasach daje możliwość zaoszczędzenia czasami całkiem ładnej sumki.
Jeśli zastanawiacie się czemu - ja  jako właścicielka sklepu promuję akurat tą stronę - to odpowiedź jest prosta. Obie strony czyli ja jako sprzedawca i Wy jako klienci czerpią z tego tytułu zysk :) Nikt nie traci i wszyscy są zadowoleni:)
Ja jestem zadowolona - ponieważ dzięki platformie zyskuję nowych klientów, którzy prawdopodobnie nie trafiliby do mnie bez tej strony.
Owszem ponoszę z tego tytułu koszty, ale i tak są one mniejsze niż w przypadku wszystkim doskonale znanej platformy Aukcyjnej :)
A Wy - otrzymujecie część kwoty z powrotem na kolejne zakupy w ramach całej platformy a nie jednego sklepu - co jest raczej niecodzienną sprawą.

czwartek, 9 stycznia 2014

Reklama za próbki - nie dziękuję

Dzisiaj trochę inny wpis- taki bardziej z serii przemyśleń na tematy współprac. Ostatnio było od strony właścicielki sklepu - dzisiaj będzie od strony blogerki.

Lubię czytać i śledzić blogi. Dość często zdarza mi się także śledzić ruchy konkurencji :) Co zrobili, na jakie pomysły wpadli, co na ten temat sądzą konsumentki na forach, blogach i tak dalej.

Od kilku miesięcy nagminnie w sieci wpadam na wpisy dotyczące recenzji próbek kosmetyków BingoSpa - które wysyła sklep firmowy.

Do tej pory byli dla mnie niedoścignionym wzorem :) Głównie ze względu na budżet jaki są w stanie poświęcić na reklamę swoich produktów. No ale - raz że sami produkują towar, dwa są dłużej na rynku i mają już całkiem fajną pozycję, trzy każda recenzja ich produktu ma w sobie ich nazwę :) Czy to ja zasponsoruję nagrody, czy jakikolwiek inny sklep czy oni sami  - i tak zawsze pośrednio czy bezpośrednio oni na tym zyskają :) Omawiany jest ich produkt - o nich robi się głośno.

Więc rozumiejąc te oczywiste fakty - ogólnie robiłam swoje - licząc na to, że unikalne podejście do klienta, trochę inny asortyment zwróci uwagę i zachęci do zakupów.

Ale nie o mnie miało być. Miało być o Bingo Spa. Imponowali mi także tym, że słuchali tego co mówią klientki. Że starali się zmienić i dostosować do potrzeb konsumentów. Choćby sprawa nakrętek na butelkach, zdzierających się etykiet czy pompek. Gdy tylko zaczęły coraz częściej i coraz głośniej pojawiać się opinie o tym że produkt fajny - ale pojemnik koszmarny - brali sobie te słowa do serca i wprowadzali zmiany. Dokładnie takie - jakich sobie życzyli wszyscy.

I tym myślę, że zdobywali serca i wierność klientów. A także mój podziw - byli dla mnie wzorem do naśladowania. Może nie identycznego - ale ogólnie trzeba to przyznać - wysoko postawili poprzeczkę, jeśli chodzi o jakość obsługi i zrozumienie dla klienta.

I nagle boom. Tak jak szybko wylądowali u mnie na piedestale - tak szybko z niego spadli. Nagle zaczynam znajdować w sieci informacje, że część blogerek - owszem dostała bony za zakupy i testy całych produktów, natomiast druga część do testów dostaje tylko próbki. Przypuszczam - i to są tylko i wyłącznie moje prywatne domysły - że skala współprac przerosła nawet ich. Blogów i blogerek jest naprawdę mnóstwo, a ich poprzednie edycje testów produktów niosły się szerokim echem po blogach.
 

W każdym razie - bez względu na to co nimi kierowało - proponować osobom poświęcającym swój czas na pisanie blogów - w ramach reklamy - próbek produktów jak dla mnie jest nieporozumieniem.

Owszem w ten sposób można przetestować smak kaszki dla dzieci, jakość klusek ziemniaczanych z paczki czy barszczu białego. Ale kosmetyku??
Który ma ujędrnić ciało. Zlikwidować rozstępy albo cellulit. To nie są produkty jednorazowego użycia. Ewidentne naciągnięcie faktów.



Ale to jeszcze nie koniec. Czytając posty na blogach - wywnioskowałam - nie wiem czy słusznie - że osoby, które otrzymały te próbki miały się podzielić opinią  o nich na swoim blogu i oczywiście w artykule miał być link do strony sklepu. Czyli za całkiem porządną dawkę reklamy i wywindowanie swojej strony w wyszukiwarkach unikalnymi opisami produktów - firma zrewanżowała się - kilkoma próbkami.


Jestem zdania - ze takie postępowanie to jawne wykorzystywanie. Etyki i szacunku dla pracy czy pasji drugiego człowieka nie ma w nim wcale. Mniejsze kontrowersje wzbudziłoby ogłoszenie jakiegoś konkursu, czy wprowadzenie zasad ograniczających liczbę blogów niż przesyłanie próbek kosmetyków. Próbki - to można dostać w gratisie - a nie za poświęcony czas na napisanie artykułu.
Może chcieli sprawdzić jak bardzo można ściąć koszty na reklamę?? A może uważali że mają tak pewną pozycję na rynku, że taki ruch też im nie zaszkodzi? Może liczyli na darmową reklamę? Podobno w marketingu obowiązuje hasło: Nie ważne co o Tobie mówią - ważne że mówią. Nie wiem. Dla mnie to ewidentny strzał w kolano. I tylko szkoda, że niektóre dziewczyny dały się namówić na uczestnictwo w tej farsie.


To że blogów jest tysiące, a sklepów trochę mniej - nie znaczy że można dawać z siebie robić murzyna. Ceńcie swój czas i nie pozwalajcie się wykorzystywać. Bo jak jednej firmie się udało - kolejne będą próbowały dokładnie tego samego. A Wasze blogi to nie darmowy kanał reklamowy. To wartościowe miejsce, pełne wartościowych ludzi. I nie dajcie sobie wmówić że jest inaczej. I reklama kosztuje - na blogach także. Jeśli nie wierzycie poczytajcie blogi i książki Kominka czy wpisy o budżecie Michała z bloga Jak oszczędzać pieniądze (swoją drogą świetny blog - rzeczowy i wiedzowy - polecam)  A na koniec intrografika - idealnie oddająca opisywaną przeze mnie sytuację


środa, 1 stycznia 2014

Jak ujędrnić i podnieść biust - poznaj 6 sprawdzonych sposobów

Każda z nas wie, że biust to atrybut kobiety. Wszelkie możliwe media przyzwyczaiły nas do tego poglądu, a spojrzenia mężczyzn tym bardziej utwierdzają w przekonaniu o prawdziwości tej tezy.
Każda z nas jednakże zdaje sobie sprawę, że bycie właścicielką jędrnego i podniesionego biustu strawą łatwą wcale nie jest.
To co wydaje się naturalne i oczywiste w wieku -nastu lat, już takie nie jest gdy tych lat nam przybyło i zbliżamy się do trzydziestki, czterdziestki.
Szczególnie gdy już jesteśmy mamami i zdecydowałyśmy się na karmienie piersią. Ten stosunkowo krótki epizod plus działająca na nas grawitacja często sprawia, że piersi stają się obwisłe - brak im jędrności i młodzieńczego uroku. A na forach młodych matek podczas rozmów często pojawia się porównanie piersi po okresie laktacji do obwisłych uszu jamnika. Co ani seksowne, ani miłe nie jest - jednakże często dosadnie obrazuje stan faktyczny. Cóż więc można zrobić?? Otóż jest kilka prostych trików, które znacząco poprawią kondycję i wygląd naszego biustu.

1. Dobry stanik. Czy wiesz że tylko 5% z nas nosi stanik faktycznie dobrany do jej biustu. A
tylko odpowiednio dopasowany stanik potrafi zmienić kształt biustu i poprawić wygląd całej Twojej sylwetki. Taki dopasowany do Twojego ciała stanik zapewni Ci natychmiastowy efekt - Twój biust już po założeniu stanika będzie wyglądał na podniesiony. Dodatkowo taki stanik może faktycznie doprowadzić po pewnym czasie do trwałego uniesienia się piersi.
Czym się kierować wybierając biustonosz bliski ideałowi??
  • Po pierwsze dokładnie zmierz się. Weź centymetr krawiecki, a następnie zmierz się pod biustem. Pamiętaj że centymetr powinien być napięty i ciasno przylegać do ciała. Wynik zapisz na kartce
  • Po drugie - zmierz się w najszerszym miejscu w biuście. Tym razem centymetr powinien być znacznie luźniejszy, a wynik oczywiście zapisz na kartce
  • Po trzecie: wynik z pomiaru drugiego odejmij od wyniku z pomiaru pierwszego. Czyli większą liczbę dotyczącą Twojego biustu od mniejszej pokazującej Twoje wymiary pod biustem. Rożnica jaka Ci wyjdzie to nic innego jak rozmiar miseczki biustonosza jaki powinnaś nosić. Dokładnie
    • Miseczkę A - jeśli wynik różnicy to 10 -11 cm
    • Miseczkę B - jeśli wynik mieści się w przedziale 12 - 14 cm
    • Miseczkę C - wynik 14 - 16 cm
    • Miseczkę D - wynik 16 - 18 cm i tak dalej
  • Po czwarte: kupując nowy stanik pamiętaj o przymierzeniu go. Zapnij go na najluźniejszą haftkę, następnie pochyl się do przodu i "przesuń piersi spod pachy, tak aby swobodnie układały się w miseczkach. Na samym końcu pamiętaj o dopasowaniu ramiączek.
  • Po piąte: A teraz przejrzyj się uważnie w lustrze. Jeśli to twój idealny stanik, to powinien miseczką całkowicie obejmować Twoja pierś. Co równie ważne sprawdź czy nad miseczką, czy też pod miseczką nie tworzą się wybrzuszenia, a także czy zapięcie stanika nie przesuwa się i nie podjeżdża w górę pleców. Jeśli wszystko jest ok - możesz śmiało kupować stanik
2. Stosuj naprzemienne prysznice. Pewnie słyszałaś, że ten sposób jest skuteczny w walce z cellulitem - i masz rację. Jednak naprzemienne prysznice można również z powodzeniem stosować w celu uniesienia biustu. Dzięki nim zmusisz swoją skórę do bardziej wytężonej pracy - a co za tym idzie poprawisz jej jędrność. Poprawienie ukrwienia osiągniesz również masując piersi szorstką rękawicą.  

3. Ćwicz w odpowiedni sposób. Ćwicząc możesz podnieść swój biust poprzez wypracowanie swoistego biustonoszu z mięśni, który zapewni trwałe uniesienie biustu i utrzymanie go w prawidłowej pozycji. Pamiętaj jednak - że aby ćwiczenia zadziałały musisz mieć także odpowiedni stanik. Jakie ćwiczenia podniosą Twój biust? Siłowe, wzmacniające mięśnie klatki piersiowej i pleców. Do ich wykonania potrzebujesz jedynie hantli - które z powodzeniem możesz zastąpić małymi buteleczkami po wodzie mineralnej wypełnionymi wodą. Takich ćwiczeń znajdziesz bardzo dużo w każdym serwisie poświęconemu uprawianiu sportów czy też na Youtube.

4. Chodź wyprostowana. Wiele z nas zapomina że prawidłowa sylwetka ciała wpływa na wygląd naszego biustu. Garbiąc się - w długim okresie czasu - sprawiamy że nasza klatka piersiowa się zapada. Te niekorzystne zmiany odbijają się także na naszym biuście.

5. Wykup karnet na basen. Pływanie szczególnie żabką bardzo dobrze odbija się na naszym biuście. Po pierwsze chłodna woda zmusza nasze ciało do wytężonej pracy i pobudza nasz krwiobieg - a to prowadzi do jędrniejszej skóry. Po drugie podczas żabki intensywnie ćwiczymy nasz stanik z mięśni, który wpływa na widoczne podniesienie piersi

6. Masuj biust i stosuj odpowiednie kosmetyki do biustu. I co ważne zacznij ich używać już od 20 - 25 roku życia. Składniki aktywne zawarte w kremie do biustu nie tylko go nawilżą i ujędrnią ale napną i ściągną Twoją skórę - co doprowadzi do uniesienia piersi. Pamiętaj jednak - że widoczne efekty stosowania kremów zauważysz wtedy gdy będziesz je stosowała regularnie. A podczas nakładania kremu zafundujesz swoim piersiom masaż kolistymi ruchami.

Artykuł znajduje się także na Przepis na kobietę.pl

środa, 4 grudnia 2013

Z cyklu ogłoszenia parafialne - czyli kilka słów o trwających promocjach i konkursach z Naturica.pl w tle :)

Grudzień jest pracowitym miesiącem dla każdej z nas. Trzeba zapanować nad chaosem przedświątecznym, pracą, rodziną, porządkami, prezentami, dziećmi i tysiącem innych rzeczy. A dodatkowo postarać się by wyglądać pięknie na święta i szałowo na sylwestra :) (I od razu napiszę - dla osób które wytrwają do samego końca wpisu - mała niespodzianka :))

Również u nas - osób zaangażowanych w prowadzenie i funkcjonowanie sklepu Naturica.pl - jest ogrom pracy i ciężko czasami położyć się spać o w miarę ludzkiej porze :)
Oczywiście lubimy to co robimy. Ja za siebie mogę śmiało powiedzieć że moja praca w naturica.pl jest moim hobby. Może to nie jest częste i rzadko ktoś mówi to Wam głośno - ale akurat ja LUBIĘ TO CO ROBIĘ. I cieszę się że przy okazji prowadzenia sklepu mogłam poznać tyle wartościowych osób :) Często jest to kontakt wirtualny - ale i tak - cenię sobie każdą możliwość rozmowy z Wami - i  każda Wasza uwaga jest na cenę złota. Dzięki Waszym opiniom - my jesteśmy coraz lepsi w tym co robimy - a Wy (mam nadzieję) coraz bardziej zadowoleni i pewni że trafiliście na  uczciwą i sprawdzoną firmę, która wywiązuje się z podjętych zobowiązań :) 

No ale - nie o tym miało być - miało być o konkursach i wyzwaniach :) Więc już wracam do tematu :)

Po pierwsze - część z Was wie - część nie - blog na którym ukazał się ten wpis nie jest jedynym blogiem który prowadzę (Inny to na przykład http://zmarszczkowo.blogspot.com). 
W celu usystematyzowania współprac z blogerkami oraz lepszego poznania się - założyłam kolejny blog - z konkursami dla blogerek :) Bo tak sobie pomyślałam - że łatwiej zgłosić się do konkursu niż samej napisać o współpracę. Konkursy są według mnie lepszą formą - bo wiadomo że chcę - jako właściciel sklepu - współpracować i rozdawać produkty do testów. A z prośbami o współpracę jak jest pewnie każda z Was wie - jedna wielka niewiadoma. Czy chcą, czy nie chcą, czy mają czas na zapoznanie się z blogiem i moją ofertą, czy nie potraktowano mnie jako dzieciaka który ucieszy się z byle pierdoły - i jeszcze ma wychwalać firmę że łaskawie się zdecydowała współpracować, czy w ogóle przeczytali e-mail .... i jeszcze wiele innych czy :)
To tak patrząc z Waszej strony. Z mojej też jest to korzystniejsze - od razu ustalam sobie budżet na ten cel i nie muszę potem głowić się jak znaleźć kolejne środki, bo akurat fajna blogerka się zgłosiła. Panuję nad czasem - czyli nie zignoruję wiadomości o chęci współpracy - bo decydując się na konkurs - muszę zaplanować sobie i czas na jego rozstrzygnięcie. A ponadto udaje mi się współpracować z naprawdę fajnymi blogerkami - które piszą nie dla nagród - ale dla blogowania. 
http://rozdawajka.blogspot.com/
A wcześniej zdarzały się e-maile - jeśli nie dostanę produktu do testów - mój blog nie będzie miał sensu istnienia. Takie e-maile naprawdę potrafią zniechęcić do współprac. Jak dostaję taką wiadomość to czuję się jakbym miała zostać kolejnym trofeum :) I się zastanawiam - to po co blogujesz?? Jeśli jedynym tematem dla Ciebie są darmowe produkty? Naprawdę nie ma ani jednego wątku, przemyślenia która Cię interesuje na tyle że chciałabyś o niej napisać o niej innym osobom? A potem wchodzę na taki blog i widzę wpisy od klusek śląskich, po gwizdki dla psa, darmowe czasopisma leśnictwa, próbki kosmetyków i kaszek dla dzieci :) Ale to jeszcze można przełknąć - najlepsze są te maile - które gwarantują mi, że na pewno opinia o kosmetyku będzie pozytywna. No kurcze - ale ja daję kosmetyki do testów, aby poznać prawdziwą opinię - aby klient wchodząc do sklepu mógł  się z nią zapoznać i podjąć decyzję. Czy ten kosmetyk nadaje się dla niego czy też lepiej poszukać czegoś innego. Taka opinia to nie opinia - to nabijanie ludzi w butelkę. A na tym naprawdę mi nie zależy. Jasne że jeden produkt komuś podpasuje - a drugi wręcz odwrotnie. Ale gwarancja zachwalania go jeszcze zanim się coś przetestuje - mało etyczne. Z tego też powodu - daję naprawdę sporo czasu na testy wygranych kosmetyków:) Nie oczekuję, że opinia pojawi się po jednej aplikacji czy jednorazowym zastosowaniu. U mnie samej dłużej to trwa - zanim polubię albo nie polubię się z danym kosmetykiem muszę trochę dłużej go używać. I założę się że Wy także :)
W każdym razie - i tym razem w jednym zdaniu - kogo jeszcze nie ma - a bloguje - zapraszam do udziału w konkursach na Rozdawajce. W tej chwili właśnie kolejny konkurs trwa :) Myśl przewodnia: Być kobietą, być kobietą ;)

Po drugie - dla osób które bloga nie prowadzą - a chcą wygrać kosmetyki ze sklepu Naturica.pl z portalem Sukces na szpilkach organizujemy konkurs. Wystarczy polubić 2 funpage i odpowiedzieć na pytanie konkursowe. Czas trwania konkursu do 15 grudnia. Szczegóły tutaj 

I po trzecie - bierzemy udział w akcji - wyzwaniu kosmetycznym ogłoszonym na blogu http://6weideraija.blogspot.com. Z tego co wiem - blog cellulitowo.pl już zadeklarował przyłączenie się do akcji W ramach tego wyzwania w grudniu walczymy z cellulitem przy pomocy Body wrappingu. My ze swojej strony - jako Naturica.pl tą akcję wspieramy kuponem rabatowym na darmową wysyłkę dla zamówień od kwoty 30 zł
KOD RABATOWY TO: Wyzwanie cellulitowe
Oczywiście zapraszamy i zachęcamy do udziału i dzielenia się z nami wrażeniami i efektami po body wrappingu. Jest akurat tyle czasu by nogi prezentowały się świetnie w sukience sylwestrowej ;)
Z pozdrowieniami 
Ula

niedziela, 29 września 2013

Certyfikaty potwierdzające jakość kosmetyków - ECOCERT



Aktualnie konsument jest bardziej świadomy wyborów, jakie dokonuje. Jeszcze kilka lat temu, ludzie byli niedoinformowani i tym samym bardzo często kupowali produkty niezbyt dobre jakościowo, ale za to mocno reklamowane czy tanie. I tyczyło się to zarówno żywności, chemii gospodarstwa domowego jak i kosmetyków. Dzisiaj sytuacja się drastycznie zmieniła. Oczywiście nie twierdzę, że nie ma osób, które na chybił trafił wybierają produkty z oferty sklepów. Są. Jednak jest i cała rzesza konsumentów, dla których na pierwszym miejscu liczy się, jakość. To osoby świadome zagrożeń, jakie może przynieść ze sobą nieodpowiedni zakup. To osoby, które nie tylko mają czas, ale i chęć zapoznać się z etykietą produktu oraz wychwycić składniki, które nie spełniają ich oczekiwań i tym samym włożyć do koszyka produkt konkurencji.



Innymi słowy stajemy się coraz bardziej wymagający i tym samym wymuszamy na producentach, aby wprowadzali na rynek coraz lepsze produkty, bo jak nie, to rezygnujemy z danej marki.



Takie działa tak jak wcześniej wspominałam obserwujemy w różnych branżach. Staramy się kupować produkty naturalne, jak najmniej syntetyczne. I o ile w kwestii żywności łatwo zorientować się, które są lepsze jakościowo, a które gorsze, to z kosmetykami sprawa nie jest już taka prosta.



Główną tego przyczyna jest brak odpowiednich unormowań na poziomie Unii Europejskiej. Choć to nieprawdopodobne do dziś nie ma tak naprawdę definicji, czym jest naturalny kosmetyk, a przecież oglądając różne reklamy czeto słyszymy to sformułowanie.



Idąc jednak naprzeciw wymaganiom konsumentów powstało wiele niezależnych, stowarzyszeń, organizacji, które podjęło się nadzoru nad przedmiotowymi towarami. Jednym z nich jest ECOCERT.



Aby uzyskać certyfikat ECOCERT producent musi się naprawdę postarać. Wymogi, bowiem, jakie ustaliła organizacja nie są łatwe do spełnienia i dlatego do dnia dzisiejszego liczba kosmetyków, które opatrzone są tym symbolem jest bardzo mała.



Zgodnie z wymaganiami ECOCERT ekologiczny kosmetyk to taki, który zawiera w swoim składzie minimum 95% surowców pochodzenia naturalnego z upraw biologicznych.



Mało tego, to nie wszystkie wymagania, producenci nie mogą również ominąć takich norm jak:



  • Zakaz stosowania surowców (roślinnych, jak i zwierzęcych) modyfikowanych genetycznie
  • Surowce pochodzenia zwierzęcego uzyskiwane tylko ze zwierząt żywych (np.mleko, miód)
  • Zakaz testowania produktu końcowego na zwierzętach
  • Rezygnacja z syntetycznych substancji zapachowych i barwiących
  • Zakaz stosowania sztucznych tłuszczy, olejów, silikonów, parafiny i innych substancji uzyskiwanych przy destylacji ropy naftowej
  • Emulgatory PEG są zabronione
  • Jako konserwanty dozwolone są m. in. następujące substancje: kwas benzoesowy, kwas mrówkowy, kwas sorbinowy, salicylowy i ich sole
  • W celu odkażenia surowców do produkcji kosmetyku, jak i produktu końcowego, rezygnacja z radioaktywnego naświetlania.

Warto, zatem zorientować się, czy wybierany przez nas produkt posiada ten certyfikat. Nie zdziwmy się jednak, gdy go nie posiada. Tak jak wspominała ilość nadanych certyfikatów jest niewielka.



Jeżeli jednak chcecie zadbać o swoją urodę za pomocą najwyższych jakościowo kosmetyków to koniecznie zaopatrzcie się w polskie produkty firmy Ava-Laboratorium KLIK, która certyfikat ECOCERT posiada.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Sprawdzony kosmetyk na rozstępy - opinia Misja Waga w dół

Dzisiaj nietypowy wpis - bo zapożyczony z innego bloga.Dlatego - zapraszam do lektury i oglądania zdjęć:)
Oraz na bloga dzięki któremu ten wpis powstał czyli http://misjawagawdol.blogspot.com/2013/04/rozstepy-i-celulit-moja-walka-przed-i.html


Witajcie dziś tak długo wyczekiwana recenzja kosmetyku firmy BingoSpa   
Kolagenowo - algowy koncentrat Bingospa na rozstępy 500g
który mogłam dla Was  i dla siebie również :) przetestować dzięki wspaniałej firmie naturica.pl
Około pięć tygodni temu pisałam Wam o nim tu : http://misjawagawdol.blogspot.com/2013/03/kolejne-dni-may-kryzys-i-wspaniaa.html
I wspominałam na bieżąco w kolejnych postach :)

Uprzedzam, że poniższe zdjęcia ( mojego ciała ) nie będą przyjemne w oglądaniu bo po ciąży było ( bo już jest trochę lepiej) w masakrycznym stanie i do tego go za wieeele.

Zanim jednak powiem Wam coś o tym kosmetyku chciałabym Was zaprosić na konkurs firmy naturica.pl
do wygrania bardzo fajne nagrody więc warto spróbować swoich sił :) KONKURS 





Zacznę może od tego, że ja rozstępy i cellulit związany z przyrostem wagi ciała mam po ciąży czyli od jakiś ok 4,5 lat

Moje rozstępy nie są więc świeże, nie oszukujmy się również kremami itp. zabiegami nie usuniemy rozstępów tak aby całkiem nam zniknęły jeśli już się pojawiły.
Ale zdecydowanie możemy je zmniejszyć i sprawić, ze będą praktycznie nie widoczne a przede wszystkim nie wyczuwalne pod ręką i gładkie. A także możemy zapobiegać aby nie powstawały nam nowe.



Test - czyli jak, kiedy, i na jakie części ciała  stosowałam 



 Koncentrat stosuje od ponad 5 tygodni ( i zamierzam nadal - zużyłam jak na razie 3/4 opakowania 500g ) 







- 1-2 razy w tygodniu, czas ok 30 - 60 minut ( zalecane na opakowaniu 30 minut)
Uda, Brzuch i Pośladki
Body wrapping - bo do tego między innymi jest przystosowany Koncentrat BingoSpa
body wrapping to nic innego jak owijanie szczelnie części ciała na których wykonujemy zabieg. Dokładniej :
-smarujemy dokładnie problemowe części ciała
-owijamy te części kilka razy dość szczelnie folią spożywczą przeźroczystą
- tak owinięci wskakujemy najlepiej pod kocyk aby ogrzać ciało i wzmocnić działanie koncentratu
 - po określonym czasie rozcinamy folię nożyczkami i ściągamy
- wklepujemy koncentrat jeśli nie wszystko się wchłonęło 

(Uważam, że body wrapping jest świetnym zabiegiem i przede wszystkim skutecznym a w połączeniu z Koncentratem BingoSpa daje naprawdę super efekty)


Kremowanie- Uda,brzuch, biust, ręce-biceps,pośladki
- 1+ dziennie ( minimum raz dziennie) smarowałam koncentratem problematyczne miejsca, wykonując przy tym kilkuminutowy masaż - dla wzmocnienia działania można wspomóc masaż specjalnymi rolkami i innymi urządzeniami do masażu lub np. tak jak w moim przypadku maszyną masującą ( jeśli nie mamy takiej w domu możemy skorzystać z zabiegów na masażerze w siłowni)



ode mnie: 



Koncentrat ma bardzo fajne opakowanie i łatwo z niego wydobyć dużą ilość kosmetyku za jednym sięgnięciem. Do tego bardzo ładny zapach lekko pomarańczowy. W pierwszej chwili po nałożeniu bałam się, że koncentrat będzie się długo wchłaniał bo lekko sie kleił zaraz po nałożeniu, jednak bardzo sie zdziwiłam gdy już po kilku minutach 1-2 wchłonął się bez problemu a do tego nawet minimalnego klejenia a wręcz przeciwnie bardzo gładka i miękka skóra. a do tego koncentrat sprawia przyjemne uczucie po nałożeniu :) I ma przyjemną konsystencję lekko galaretowatą ale nie "obślizgłą" ani tłustą.



Do tego bardzo mi się spodobało, że nie trzeba nigdzie szukać jak go używać w zabiegach "salonowych" lub w domu a wszystko bardzo prosto napisane jest na etykiecie. 

Przyznaje się, że kiedy zaczęłam go stosować nie miałam zbyt wielkich oczekiwań co do rozstępów bo jednak "starych" rozstępów nie da się całkowicie usunąć kremami. 



Ale kto się interesuje chociaż trochę usunięciem rozstępów wie, ze główny składnik jaki na nie działa to 

 Kolagen - a jest jednym z głównych składników koncentratu więc to dawało mi nadzieję, że może jednak coś zdziała :) I nie przeliczyłam się bo chociaż starych rozstępów nie usunął to bardzo ale to bardzo zmniejszył ich wyczuwalność pod dotykiem, skóra zrobiła się naprawdę gładka a rozstępy płaskie ( Nawet mój M. to zauważył mówiąc mi jednego wieczoru, ze mam jakąś taką ładną i gładką oraz napiętą skórę na udach - a on takich rzeczy nie zauważa na co dzień ) Najbardziej wygładziły mi się rozstępy na udach, boczkach i biuście. A do tego nowe rozstępy które zaczynały powstawać m.in. na brzuchu zniknęły całkowicie. Cellulit najbardziej zniknął na udach oraz pośladkach.



Oraz to czego najbardziej oczekiwałam od koncentratu i body wrappingu czyli pozbycie się cellulitu. No i tak się stało :) mój cellulit zmniejszył się co jest widać gołym okiem - na żywo dużo bardziej, widzę różnicę zwłaszcza na nogach - tam gdzie nie dokładnie dojeżdżałam folią i nie wmasowywałam dokładnie czyli wewnętrzna strona ud w okolicach pachwin tam niestety moja skóra się nie poprawiła aż tak jak na udach w innych miejscach gdzie przykładałam do tego większą uwagę ( ale już to nadrabiam :) ) 



Bałam się również po poprzednich doświadczeniach z innymi kremami/ balsamami, że koncentrat mimo pojemności nie starczy mi na długo smarując tak wielkie powierzchnie ciała - pomyliłam się :) stosuję go praktycznie codziennie i nakładam go dużo gdy robię body wrapping jeszcze więcej a zużyłam przez ponad pięć tygodni ok 3/4 opakowania 






Plusy:

 - Etykieta - bardzo czytelna i zawiera wiele przydatnych informacji

- Opakowanie - duży otwór - łatwe "dozowanie", ładne i eleganckie, profesjonalne ( więc 

         nadaje się również do postawienia w salonie)  dodatkowe zabezpieczenie pod pokrywką,

- Konsystencja - łatwo się rozsmarowuje i jest przyjemna

- Wchłanianie - mimo pierwszego wrażenia - klejenia po chwili szybko się wchłania i skóra jest 

                             sucha i gładka  

- Wydajność - wystarczy już nie wielka ilość do wsmarowania w duże powierzchnie ciała i 

                         starcza na długo 

- Cena - za tak duże opakowanie i skuteczność oraz różnorodność działania naprawdę nie jest

               duża

- Skuteczność - mimo, że nie usunął "starych" rozstępów, znacznie je wygładził a nowo 

          powstające zlikwidował, zmniejszył znacznie cellulit, wygładził skórę, i zapobiega nowym 

             a do tego ujędrnia skórę 

- Profesjonalizm - można spokojnie stosować go w celu profesjonalnych gabinetowych

                           zabiegów body wrappingu 

- Szybkość - nie trzeba w nim spędzać dużo czasu bo już dwa razy w tygodniu po 30 minut 

                       wystarczą aby zobaczyć efekty 

- Pojemność - duże opakowanie które starcza na długo i nie musimy się martwić jeśli jesteśmy 

                  "większe"

-Skład - Posiada w swoim składzie najważniejsze składniki działające w walce z rozstępami i 

              cellulitem



Minusy:

- Przechowywanie - a dokładniej informacja jak przechowywać koncentrat, czyli w jakiej temperaturze itd. ( być może nie ma to znaczenia) ale ja swój chyba źle postawiłam - blisko kaloryfera i w dodatku z dostępem promieni słonecznych i nie znacznie ( naprawdę minimalnie) rozdzieliła się woda w opakowaniu - nie ma to takiego znaczenia bo po zamieszaniu już było okej i trzymam teraz w innym miejscu i już nic podobnego się nie zdarzyło ale podobna informacja na etykiecie na pewno byłaby pomocna :) - na skuteczność działania też nie miało to wpływu 



Poza stosowaniem Koncentratu, jestem na diecie ( a dokładniej po prostu ograniczam szkodliwe jedzenie ) do tego 1h x w tygodniu zumba, 1h x w tygodniu stretching, 1h x w tygodniu Step, ćwiczenia w domu, raz na kilka dni kilka minut na masażerze, peelingi kawowe (naturalne) i kosmetykami z drobinkami, + szorstka gąbka, solarium 3x 7 min,



Ja jestem zachwycona działaniem koncentratu i aż mam ochotę sięgnąć do Was abyście mogły dotknąć i na własne oczy zobaczyć efekty bo na żywo jest naprawdę jeszcze większa różnica. Czeka mnie jeszcze wiele dni z koncentratem oraz body wrappingiem bo moja skóra była bardzo zaniedbana, ale cieszę się, że mam coś skutecznego i super efekty :) z pewnością za jakiś czas znów pokażę Wam kolejne efekty działania po jeszcze dłuższym czasie - sama nie mogę się  już doczekać :)


Ślicznie dziękuję Pani Urszuli i firmie naturica.pl za udostępnienie mi kosmetyku i możliwość przetestowania na sobie i uzyskania takich efektów. pozdrawiam serdecznie 



Efekty :  

(7 tyg. odchudzania w tym 5 tyg. koncentratem BingoSpa )

brzuch -12 cm 

talia -12 cm 

biodra -6 cm 

biust -8 cm 

udo -3cm

ręka(biceps) -3cm

łydka -3cm



jędrniejsza, gładka skóra, zmniejszenie cellulitu, zlikwidowanie nowych rozstępów, wygładzenie starych rozstępów, zmniejszenie obwodu 



Naprawdę polecam i naprawdę warto skorzystać z zabiegów body wrappingu - są naprawdę skuteczna a koncentrat BingoSpa naprawdę dał sobie radę :) jak mi się skończy ten to z pewnością zainwestuję w kolejny bo widząc te efekty chcę jeszcze więcej :)



 przed i po :



Strasznie wstydzę się swojego ciała, i normalnie bym Wam go nie pokazała tak dopóki bym nie schudła całkiem, ale dzięki takim zdjęciom ( na innym blogu u kogoś innego) ja zdecydowałam się i zainteresowałam się body wrappingiem i kosmtykami BingoSpa i dzięki temu teraz mogę oglądać efekty na swojej skórze. Mam więc nadzieję, że również mój post i moje zdjęcia pomogą komuś kto ma podobny problem a inne kosmetyki i zabiegi nie przynoszą efektów. 

Zwróćcie uwagę na to jak skóra i rozstępy ( mimo, że są widoczne) się wygładziły co widać nawet na zdjęciach jak się dokładniej przyjrzymy, a nowe rozstępy które były widoczne np. na brzuchu albo sie znacznie zmniejszyły albo zniknęły całkiem.  



 Uda :
( zdecydowanie zmniejszył się cellulit co widać zwłaszcza po wewnętrznej stronie ud, a także na przodzie ud co na zdjęciu ciężko zobaczyć )


Prawy bok:


( wygładziły mi się rozstępy a te bardziej z tyłu pleców "świeże" praktycznie zrobiły się niemal nie widoczne - trzeba się mocno przyjrzeć aby je zobaczyć )




lewy bok:

( kiedy się przyjrzymy widać że rozstępy stały się duużo bardziej płaskie a te w pobliżu pleców prawie nie widoczne)


brzuch: 

(powyżej pępka robiły mi się małe rozstępy a koncentrat je zniwelował )




 Udo bokiem :

( wydaje mi się że dopiero tu widać że mój brzuch się zmniejszył ciut i podniósł 

a zwłaszcza w tylnej części uda można zobaczyć zmniejszenie cellulitu )

( przepraszam za niedoskonałości w zdjęciach ale wszystkie robiłam sobie sama w lustrze co niestety zmniejsza widoczność efektów - aaa tak bym Wam chciała pokazać jak bardzo na żywo jest różnica )

I na deser moje zdjęcie jak byłam w maksimum mojej wagi zaraz po kupnie tej sukienki ( kiedyś pokazywałam Wam takie zdjęcie aby pokazać Wam sukienkę na moim innym blogu ) jak zobaczyłam to zdjęcie to postanowiłam wskoczyć w tą kieckę i się porównać - sama byłam ciekawa :) - jak zrobiłam zdjęcie i pokazałam wieczorem M. to on do mnie z żartem ale nie pewnie  : " haha ale brzuch wciągnęłaś ..." :D ( mówiłam Wam, ze on nie zauważa zmian na co dzień :/ ) więc pokazuje mu że mój biust nawet w tej sukience już nie jest taki obfity bo wszędzie mi spadło... ale musiałam ją założyć i udowodnić mu na żywo jakie luzy mam w tej sukience i że nie wciągam brzucha haha :) dopiero uwierzył i zauważył, ze coś tam zgubiłam ...  ( do sukienki miałam wcześniej inny stanik więc trochę uwydatnił biust ale mimo to mam znaczne luzy nawet z takim stanikiem ) za jakiś czas znów zrobię zdjęcie w tej sukience ( i mam nadzieje że po jakimś czasie już mi wcale nie bedzie pasować - mimo że ja lubię hihi )
sorki za mój brak makijażu ale wpadłam na to żeby zrobić to zdjęcie i byłam kompletnie nie przygotowana
 Najbardziej cieszę się że ta oponka z przodu trochę zniknęła :)

Podsumowując : Naprawdę warto zainwestować w Koncentrat Kolagenowo algowy BingoSpa
 aby zmniejszyć widoczne niedoskonałości i zapobiegać nowym, zwłaszcza jeśli chcemy rozpocząć przygodę z body wrappingiem warto rozpocząć ją z tym kosmetykiem. Ja jestem bardzo zadowolona z efektów i czekam z niecierpliwością na dalsze :) bo jak pisałam nie zamierzam odstawić body wrappingu ani koncentratu :)

Zapraszam Was na stronę : naturica.pl są tam również inne koncentraty więc każdy znajdzie coś dla siebie, a śledziłam efekty innych i wiem, że inne koncentraty też się spisują :) 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...