Lubię czytać i śledzić blogi. Dość często zdarza mi się także śledzić ruchy konkurencji :) Co zrobili, na jakie pomysły wpadli, co na ten temat sądzą konsumentki na forach, blogach i tak dalej.
Od kilku miesięcy nagminnie w sieci wpadam na wpisy dotyczące recenzji próbek kosmetyków BingoSpa - które wysyła sklep firmowy.
Do tej pory byli dla mnie niedoścignionym wzorem :) Głównie ze względu na budżet jaki są w stanie poświęcić na reklamę swoich produktów. No ale - raz że sami produkują towar, dwa są dłużej na rynku i mają już całkiem fajną pozycję, trzy każda recenzja ich produktu ma w sobie ich nazwę :) Czy to ja zasponsoruję nagrody, czy jakikolwiek inny sklep czy oni sami - i tak zawsze pośrednio czy bezpośrednio oni na tym zyskają :) Omawiany jest ich produkt - o nich robi się głośno.
Więc rozumiejąc te oczywiste fakty - ogólnie robiłam swoje - licząc na to, że unikalne podejście do klienta, trochę inny asortyment zwróci uwagę i zachęci do zakupów.
Ale nie o mnie miało być. Miało być o Bingo Spa. Imponowali mi także tym, że słuchali tego co mówią klientki. Że starali się zmienić i dostosować do potrzeb konsumentów. Choćby sprawa nakrętek na butelkach, zdzierających się etykiet czy pompek. Gdy tylko zaczęły coraz częściej i coraz głośniej pojawiać się opinie o tym że produkt fajny - ale pojemnik koszmarny - brali sobie te słowa do serca i wprowadzali zmiany. Dokładnie takie - jakich sobie życzyli wszyscy.
I tym myślę, że zdobywali serca i wierność klientów. A także mój podziw - byli dla mnie wzorem do naśladowania. Może nie identycznego - ale ogólnie trzeba to przyznać - wysoko postawili poprzeczkę, jeśli chodzi o jakość obsługi i zrozumienie dla klienta.
I nagle boom. Tak jak szybko wylądowali u mnie na piedestale - tak szybko z niego spadli. Nagle zaczynam znajdować w sieci informacje, że część blogerek - owszem dostała bony za zakupy i testy całych produktów, natomiast druga część do testów dostaje tylko próbki. Przypuszczam - i to są tylko i wyłącznie moje prywatne domysły - że skala współprac przerosła nawet ich. Blogów i blogerek jest naprawdę mnóstwo, a ich poprzednie edycje testów produktów niosły się szerokim echem po blogach.
W każdym razie - bez względu na to co nimi kierowało - proponować osobom poświęcającym swój czas na pisanie blogów - w ramach reklamy - próbek produktów jak dla mnie jest nieporozumieniem.
Owszem w ten sposób można przetestować smak kaszki dla dzieci, jakość klusek ziemniaczanych z paczki czy barszczu białego. Ale kosmetyku??
Który ma ujędrnić ciało. Zlikwidować rozstępy albo cellulit. To nie są produkty jednorazowego użycia. Ewidentne naciągnięcie faktów.
Ale to jeszcze nie koniec. Czytając posty na blogach - wywnioskowałam - nie wiem czy słusznie - że osoby, które otrzymały te próbki miały się podzielić opinią o nich na swoim blogu i oczywiście w artykule miał być link do strony sklepu. Czyli za całkiem porządną dawkę reklamy i wywindowanie swojej strony w wyszukiwarkach unikalnymi opisami produktów - firma zrewanżowała się - kilkoma próbkami.
Jestem zdania - ze takie postępowanie to jawne wykorzystywanie. Etyki i szacunku dla pracy czy pasji drugiego człowieka nie ma w nim wcale. Mniejsze kontrowersje wzbudziłoby ogłoszenie jakiegoś konkursu, czy wprowadzenie zasad ograniczających liczbę blogów niż przesyłanie próbek kosmetyków. Próbki - to można dostać w gratisie - a nie za poświęcony czas na napisanie artykułu.
Może chcieli sprawdzić jak bardzo można ściąć koszty na reklamę?? A może uważali że mają tak pewną pozycję na rynku, że taki ruch też im nie zaszkodzi? Może liczyli na darmową reklamę? Podobno w marketingu obowiązuje hasło: Nie ważne co o Tobie mówią - ważne że mówią. Nie wiem. Dla mnie to ewidentny strzał w kolano. I tylko szkoda, że niektóre dziewczyny dały się namówić na uczestnictwo w tej farsie.
To że blogów jest tysiące, a sklepów trochę mniej - nie znaczy że można dawać z siebie robić murzyna. Ceńcie swój czas i nie pozwalajcie się wykorzystywać. Bo jak jednej firmie się udało - kolejne będą próbowały dokładnie tego samego. A Wasze blogi to nie darmowy kanał reklamowy. To wartościowe miejsce, pełne wartościowych ludzi. I nie dajcie sobie wmówić że jest inaczej. I reklama kosztuje - na blogach także. Jeśli nie wierzycie poczytajcie blogi i książki Kominka czy wpisy o budżecie Michała z bloga Jak oszczędzać pieniądze (swoją drogą świetny blog - rzeczowy i wiedzowy - polecam) A na koniec intrografika - idealnie oddająca opisywaną przeze mnie sytuację
